Rybniczanin rusza na rowerową wyprawę przez Karakorum. Czeka go 1390 km
Sławomir Strzelczyk z Rybnika wyrusza na jedną z najbardziej wymagających wypraw w swoim życiu: rowerem ma pokonać 1390 kilometrów przez Pakistan, podążając Karakorum Highway w stronę najwyżej położonego przejścia granicznego między Pakistanem a Chinami.
Przed nim nie tylko długi dystans, ale też skrajne warunki: upał sięgający 38 do 45 stopni Celsjusza w cieniu, później mróz, a do tego monsuny, osuwiska, rzadkie powietrze i realne zagrożenie chorobą wysokościową. Rybniczanin mówi wprost, że traktuje tę wyprawę jako spełnienie marzenia i symboliczny etap po trudnych doświadczeniach życiowych.
Rowerem przez Pakistan w stronę Karakorum
Strzelczyk planuje przejazd przez trasę, która prowadzi przez Islamabad, Abbottabad, Besham, Chilas, Gilgit, Nagar, Hunzę, Sost i Khunjerab Pass. To właśnie ten szlak uchodzi za jeden z najbardziej znanych, ale też najbardziej wymagających górskich odcinków na świecie. Na początku podróży czeka go przede wszystkim gorący Pakistan, a dopiero później wyższe partie gór.
Jak wynika z relacji, po stronie pakistańskiej przygotowywane jest oficjalne powitanie. W organizacji wyprawy pomagają mu osoby znające lokalne realia i górskie środowisko, a na uroczystości mają pojawić się także przedstawiciele władz oraz ambasador Polski.
Nie wiem, jak daleko to pójdzie, ale na pewno będzie kilka osób z rządu. Zaprosili też ambasadora Polski na tę uroczystość.
Sławomir Strzelczyk
Ekstremalne warunki i wsparcie w terenie
Wyprawa nie będzie klasyczną podróżą rowerową. Pierwsze dni mają oznaczać jazdę w temperaturach od 38 do 45 stopni Celsjusza, a później Strzelczyk spodziewa się już wartości znacznie poniżej zera. Do tego dochodzi pora monsunowa, która w Pakistanie oznacza nie tylko deszcz, ale też błoto, lokalne podtopienia i osuwiska.
Rybniczanin nie będzie zdany wyłącznie na siebie. W wyprawie ma uczestniczyć samochód techniczny, prawdopodobnie Jeep Wrangler albo Toyota Land Cruiser 4x4. W aucie znajdą się zapasy jedzenia, wody i sprzęt, a na rowerze Strzelczyk zabierze tylko najpotrzebniejsze wyposażenie. Wsparciem ma być także Muhammad Saleh wraz ze swoimi pracownikami.
Będę miał samochód techniczny, którym będzie poruszał się Muhammad Saleh (dobra dusza rybniczanina) ze swoimi pracownikami. Oni będą mieli sprzęt, jedzenie i picie. Będą moimi aniołami stróżami.
Sławomir Strzelczyk
Rowerzysta podkreśla też, że to nie jest sportowa pogoń za wynikiem. W jego przypadku chodzi o osobiste spełnienie i przełamanie kolejnych barier, a nie o tytuły czy rekordy.
Najgroźniejsze będą wysokość, zimno i odwodnienie
Choć dystans 1390 kilometrów sam w sobie robi wrażenie, Strzelczyk uważa, że największe zagrożenie stanowią wysokość i warunki górskie. Na trasie może zmagać się z ukrytym odwodnieniem, chorobą wysokościową, problemami z wodą i jedzeniem, a także infekcjami przewodu pokarmowego.
Aby ograniczyć ryzyko, przeszedł przygotowanie medyczne i zaszczepił się m.in. przeciwko durowi brzusznemu, WZW typu A, wściekliźnie, japońskiemu zapaleniu mózgu, cholerze, polio, błonicy, tężcowi, krztuścowi i dendze. Kupił też tabletki na malarię. W górach ma korzystać z dwóch systemów bezpieczeństwa: Garmin LiveTrack oraz detektora lawinowego pracującego na częstotliwości 457 kHz.
- trasa: Pakistan, Karakorum Highway i okolice Himalajów oraz Karakorum,
- dystans: 1390 kilometrów,
- zagrożenia: upał, mróz, monsun, osuwiska i choroba wysokościowa,
- wsparcie: samochód techniczny i lokalna pomoc organizacyjna,
- bezpieczeństwo: Garmin LiveTrack i detektor lawinowy.
Dlaczego ta wyprawa ma znaczenie także dla Rybnika
Ta historia wykracza poza sport. Dla lokalnej społeczności to opowieść o powrocie do aktywności, o odzyskiwaniu wiary w siebie i o człowieku z Rybnika, który podejmuje wyzwanie w jednym z najtrudniejszych miejsc na świecie. To także przykład, że mieszkańcy miasta realizują ambitne i nietypowe przedsięwzięcia, które budzą zainteresowanie daleko poza regionem.
Sam Strzelczyk mówi, że po trudnych latach chce symbolicznie wspiąć się na szczyt, a jego wyprawa ma znaczenie dużo większe niż sportowy dystans. W relacjach wraca do motywu odzyskiwania szacunku i do przekonania, że z najtrudniejszych momentów można wyjść silniejszym.
Jeżeli byłem na samym dnie, to nic innego nie zostaje, tylko wjechać na samą górę.
Sławomir Strzelczyk
W najbliższym czasie Strzelczyk ma rozpocząć podróż z Warszawy do Pakistanu, a później ruszyć już na właściwą trasę przez góry. Będzie relacjonował wyprawę w mediach społecznościowych, choć nie obiecuje stałej łączności. Informacje przekazał Rybnik.com.pl.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!