Czwartek, 16 lipca 2026
Imieniny: Maria, Eustachy, Stefan

Mieszkańcy bloków przy św. Józefa alarmują: wentylacja, dojazd i bezpieczeństwo pod znakiem zapytania

Reklamuj sie w tym artykule

W nowych blokach przy ul. św. Józefa 94 i 94A w Rybniku narasta spór między mieszkańcami a deweloperem. Lokatorzy mówią o niedziałającej wentylacji, problemach z dojazdem dla karetek i służb ratunkowych oraz o usterkach, które – ich zdaniem – pozostają bez skutecznej naprawy.

Spółka Nowe M oraz Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Rybniku, Tomasz Karakuła, utrzymują jednak, że budynki zostały odebrane zgodnie z projektem i obowiązującymi przepisami. Mimo to mieszkańcy nie kryją obaw, a część z nich mówi wprost o zagrożeniu dla bezpieczeństwa.

Wentylacja, wilgoć i obawy o czad

Jednym z najpoważniejszych zarzutów lokatorów jest niesprawna wentylacja. Problem nie dotyczy wyłącznie komfortu codziennego życia, bo w mieszkaniach zamontowane są piece gazowe, a brak właściwego ciągu kominowego może prowadzić do niebezpiecznych sytuacji związanych z tlenkiem węgla.

Mieszkańcy opisują także interwencję straży pożarnej i ewakuację jednej z lokatorek. Jak wynika z ich relacji, w jej mieszkaniu nie było żadnego ciągu, a przyczyną okazał się komin krótszy o pół metra. W innych lokalach pojawiły się ślady wilgoci, a w części mieszkań – pleśń na ścianach i w łazienkach.

Wentylacja nie działa w łazience już jakiś czas, ze cztery miesiące albo i dłużej. Boimy się używać piecyka. Pranie trzeba suszyć, teraz na tarasie by można, ale pod tarasem jest budowa, kurzy się. W łazience za chwilę będzie wilgoć. Słyszałam, że ludzie mają już pleśń

lokatorka parteru

W odpowiedzi spółka Nowe M przekazała, że po zgłoszeniach zlecono już dwa przeglądy instalacji wentylacyjnej. Po nich wykonano regulacje oraz zalecone działania naprawcze, w tym korekty ciągów wentylacyjnych i uzupełnianie nawiewników. Jak zaznacza inwestor, to nie rozwiązało wszystkich problemów, dlatego później zamówiono kolejny, dokładniejszy przegląd, a następnie rozpoczęto kompleksową ekspertyzę instalacji.

Deweloper podkreśla też, że obecny administrator nieruchomości, Expert Nieruchomości, ma dostęp do informacji o podejmowanych działaniach, a mieszkańcy są w ten proces włączani. Spółka zaznacza jednocześnie, że nie otrzymała dokumentu, który wskazywałby, iż budynki nie spełniają wymogów bezpieczeństwa albo nie mogą być użytkowane zgodnie z przeznaczeniem.

Dojazd dla karetek i spór o drogę pożarową

Kolejna oś konfliktu dotyczy dojazdu do budynku 94A. Mieszkańcy zwracają uwagę, że choć lokale zostały sprzedane i są już zamieszkane, nie ma tam normalnego dojazdu z zewnątrz. Osoby korzystające z garażu podziemnego mogą dostać się do wind od poziomu podziemia, ale pozostali lokatorzy oraz służby ratunkowe mają z tym problem.

W ocenie mieszkańców brak bezpośredniego dojazdu oznacza realne zagrożenie w sytuacji nagłej. Wskazują, że w razie pożaru lub zasłabnięcia jedna z najważniejszych przeszkód dotyczyłaby właśnie dojazdu karetki pod samą klatkę schodową. Dodatkowo alarmują o prowizorycznym ogrodzeniu kolejnych etapów budowy, które przy silniejszym wietrze ma się przewracać i stwarzać zagrożenie dla przechodniów, w tym dzieci.

Najgorsze jest to, że tam już mieszkają ludzie. I teraz jak się coś stanie, oby się nie stało, czy ktoś zasłabnie, to nie ma nawet jak karetka dojechać. Bo nie dojedzie

jeden z mieszkańców

Zarówno PINB, jak i deweloper nie zgadzają się z zarzutami o naruszenie prawa. Według wyjaśnień budynki zostały odebrane zgodnie z zatwierdzonym projektem budowlanym i przepisami Prawa budowlanego. Droga pożarowa, której domagają się lokatorzy, została przewidziana jako rozwiązanie docelowe dla budynków C i D, czyli kolejnego etapu inwestycji.

Spółka Nowe M twierdzi, że dla oddanych już budynków A i B odrębna droga pożarowa nie była wymagana, a brak takiego dojazdu nie stanowił odstępstwa od projektu ani przeszkody do użytkowania obiektów. Inwestor przekonuje też, że transport medyczny ma być możliwy przez garaż podziemny, a windy są przystosowane do przewozu osób na noszach.

Zgodnie z zatwierdzonym projektem odrębna droga pożarowa nie była wymagana dla budynków A i B. Została ona przewidziana jako element docelowego zagospodarowania osiedla, związany z kolejnym etapem obejmującym budynki C i D. Brak odrębnej drogi pożarowej przy budynkach A i B nie stanowił odstępstwa od projektu ani przeszkody w dopuszczeniu ich do użytkowania.

Spółka Nowe M

Dostęp przez garaż podziemny stanowi odrębne rozwiązanie funkcjonalne i nie zastępuje drogi pożarowej. Budynki A i B są połączone wspólnym garażem podziemnym. Wjazd do garażu umożliwia dotarcie na jego poziom, skąd bezprogowa komunikacja prowadzi do klatek schodowych i wind. Windy rozpoczynają bieg na poziomie garażu i są przystosowane do transportu osób na noszach. Rozwiązanie to ułatwia przemieszczenie osoby wymagającej pomocy pomiędzy poziomem garażu a właściwą kondygnacją.

Spółka Nowe M

Jednocześnie deweloper zapowiada, że wychodząc naprzeciw oczekiwaniom mieszkańców, planuje wykonać dodatkowy utwardzony dojazd w ramach bieżącej rozbudowy. Ma on zapewnić dodatkowy dostęp do budynku 94A i zostać zrealizowany wcześniej, niż zakładał pierwotny harmonogram zagospodarowania osiedla.

Zielone osiedle czy teren kolejnej rozbudowy?

W rozmowach z mieszkańcami wraca również temat wycinki drzew i zmiany pierwotnej wizji osiedla. Lokatorzy podkreślają, że przy zakupie mieszkań przekonywano ich do zielonego otoczenia, z placem zabaw i roślinnością. Teraz – jak twierdzą – część drzew już zniknęła, a kolejne mają ustąpić miejsca drodze dojazdowej do następnego etapu inwestycji.

Mieszkańcy uważają, że takich planów nie przedstawiono im wcześniej w sposób jasny. Wskazują, że protestowali przeciwko wycince i wystosowali pismo do urzędu z prośbą o zachowanie terenu. Ich zdaniem przez rok nie doczekali się odpowiedzi, a zamiast zieleni widzą kolejne prace budowlane i przygotowania do rozbudowy osiedla.

  • część lokali ma problem z wentylacją i wilgocią,
  • mieszkańcy obawiają się o bezpieczeństwo przy użytkowaniu piecyków gazowych,
  • budynek 94A nie ma – według lokatorów – normalnego dojazdu dla karetek i służb,
  • deweloper zapowiada dodatkowy utwardzony dojazd,
  • spór dotyczy także wycinki drzew i zmiany charakteru osiedla.

Dlaczego ta sprawa ma znaczenie dla mieszkańców Rybnika

Spór przy ul. św. Józefa wykracza poza jeden adres. Dotyczy kwestii, które dla lokatorów są podstawowe: bezpieczeństwa pożarowego, możliwości dojazdu służb ratunkowych, jakości wykonania instalacji oraz standardu życia w nowym budownictwie. To także ważny test dla zaufania między nabywcami mieszkań, inwestorem i instytucjami nadzoru.

W praktyce rozstrzyga się tu również pytanie, jak ma wyglądać dalsza rozbudowa osiedla i czy obietnice składane przy sprzedaży mieszkań odpowiadają temu, co rzeczywiście powstaje na miejscu. Dla wielu rodzin to nie abstrakcyjny spór techniczny, lecz codzienność w miejscu, które miało być gotowe do spokojnego życia.

Na razie strony pozostają przy swoich stanowiskach, a inwestor zapowiada dalsze działania przy instalacji wentylacyjnej i dojeździe do budynku 94A. Mieszkańcy oczekują natomiast realnych rozwiązań, które ograniczą ich obawy i usuną najpoważniejsze usterki.

Informacje przekazał Rybnik.com.pl.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację - napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
MW

Michał Wyrzykowski

Prowadzi redakcję 24 Rybnik, stawiając na rzetelność, szybkie weryfikacje i bliskość spraw mieszkańców.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!