Sobota, 13 czerwca 2026
Imieniny: Antoni, Lucjan, Gracja

Rybnicki rynek zbudowany z klocków w Pokémon Pokopia. Michał Szymik pokazał swój projekt

Rybnicki rynek można dziś „zwiedzić” nie tylko spacerując po centrum miasta, ale też… uruchamiając grę. Michał Szymik z Rybnika odtworzył serce miasta w świecie Pokémon Pokopia – i to w sposób, który trudno pomylić z luźną inspiracją. Wirtualny plac ma rozpoznawalny układ, zabudowę i detale, dzięki którym mieszkańcy bez trudu skojarzą, gdzie się znajdują.

O swojej budowli rybniczanin napisał w mailu, a w rozmowie dopowiedział, ile pracy kosztowało doprowadzenie projektu do finału. Jak sam przyznaje, przedsięwzięcie wciągnęło go na długo: trwało około dwóch miesięcy, a liczby z licznika gry i własnych szacunków mówią same za siebie.

Projekt skradł mi z życia około 100 godzin

Michał Szymik

To nie koniec wyliczeń – Michał Szymik doprecyzował, że licznik gry pokazuje już 120 godzin. I choć efekt jest gotowy w tym sensie, że rynek w Pokopii da się normalnie obejść, autor nie ukrywa, że po tak intensywnym okresie potrzebuje przerwy.

Rynek „klocek po klocku”: plan był mniejszy, ambicje urosły

Punkt wyjścia wyglądał skromnie: miała powstać miniaturka. Jednak w trakcie pracy pojawiła się myśl, by iść dalej i spróbować odwzorować rynek w normalnej skali. Zmiana planu oznaczała więcej czasu, więcej materiałów i więcej cierpliwości – bo w Pokopii nic nie dzieje się „na skróty”.

W przeciwieństwie do produkcji, w których budowanie sprowadza się do szybkiego stawiania bloków, tutaj każdy element wymaga przygotowania. Gracz musi zdobyć surowce, przetworzyć je, a nawet zadbać o kolory. Przy tak dużej budowli, jak rybnicki rynek, robi to różnicę.

To nie jest tak jak Minecraft. To jest podobne, ale nie da się tam oszukać tego tempa. Trzeba wszystkie materiały wydobyć. Te klocki trzeba pokolorować, trzeba robić farbę. Na przykład płyta rynku, to wszystko jest z cegieł. To trzeba zrobić. Samo budowanie to jedno, ale jeszcze trzeba mieć materiały

Michał Szymik

W praktyce oznaczało to mozolną pracę „klocek po klocku”: od układu placu, przez kamienice i dachy, aż po charakterystyczne elementy, które tworzą klimat centrum Rybnika. Sam autor przyznaje, że momentami skala przedsięwzięcia go przerastała – ale mimo tego rynek rósł etapami.

Co to właściwie jest Pokémon Pokopia i dlaczego tak pasuje do budowania?

Pokémon Pokopia to tytuł, który może zaskoczyć osoby kojarzące serię głównie z walką i kolekcjonowaniem stworków. Tutaj akcent jest rozłożony inaczej: to spokojna gra o budowaniu, zbieraniu zasobów i tworzeniu własnego świata. Gracz wciela się w Ditto – Pokémona potrafiącego zmieniać kształt – i pomaga odbudowywać przestrzeń dla innych Pokémonów.

Dla porównania: klimat bywa zestawiany z czymś pomiędzy Minecraftem a relaksującym life simem, ale z istotnym „haczykiem” – budowanie jest bardziej wymagające i wolniejsze, bo wymaga wcześniejszego przygotowania niemal każdego elementu. Właśnie ta mechanika sprawiła, że odtworzenie realnego miejsca zamieniło się w projekt na tygodnie, a nie na wieczór.

  • Tempo gry nie pozwala pójść na skróty – materiały trzeba faktycznie zdobyć.
  • Elementy budowlane wymagają przygotowania i barwienia (w tym tworzenia farby).
  • Duże powierzchnie – jak płyta rynku z „cegieł” – oznaczają setki powtarzalnych czynności.

Zdjęcia z Google i widoki z góry. Tak powstawała wirtualna mapa Rybnika

Żeby rynek przypominał swój pierwowzór, potrzebne były odniesienia. Michał Szymik wspierał się zdjęciami dostępnymi w internecie. Najbardziej pomagały ujęcia z góry – zwłaszcza przy odtwarzaniu dachów i rozkładu zabudowy. W praktyce przydały się także fotografie dodawane do map przez mieszkańców, w tym ujęcia wykonane z dronów.

Pomagałem sobie zdjęciami z Google. Żeby odtwarzać dachy, musiałem mieć zdjęcia z góry. Na mapach Google na szczęście mieszkańcy też dodają zdjęcia robione z dronów i można się nimi posiłkować

Michał Szymik

Co ciekawe, praca nad cyfrową wersją rynku stała się jednocześnie lekcją uważnego patrzenia na miasto. Autor mówi, że w trakcie budowania odkrył szczegóły, na które wcześniej nie zwracał uwagi – mimo że zna przestrzeń na co dzień.

Sam dowiedziałem się wielu rzeczy, których nie wiedziałem, jak to budowałem. To było fajne doświadczenie

Michał Szymik

Odpowiedź na pytanie „dlaczego akurat rynek?” jest prosta: bo to miejsce, które lubi. Nie ukrywa też dumy z tego, jak prezentuje się centrum miasta.

Uważam, że mamy ładny rynek, jeden z ładniejszych w Polsce. Nie ma się czego wstydzić

Michał Szymik

Skala „na oko” i nauka na przyszłość. Co dalej z projektem?

Jednym z trudniejszych etapów była skala. Michał Szymik początkowo opierał się na intuicji i porównaniach w świecie gry. Dopiero pod koniec uznał, że dało się to zrobić bardziej „inżyniersko”, np. nakładając siatkę na zdjęcia z góry i dokładniej przeliczyć proporcje. Mimo to rezultat – jak mówi – zaskoczył go na plus.

Przeliczałem to w świecie gry tak, żeby drzwi w grze odpowiadały drzwiom w rzeczywistości. Potem sobie tę skalę wyliczyłem na oko. Jak pod koniec to porównałem, to całkiem nieźle mi wyszło

Michał Szymik

Jednocześnie autor nie ma wątpliwości, że przy kolejnym podejściu zrobiłby część rzeczy lepiej.

Jakbym robił to drugi raz, zrobiłbym to już lepiej

Michał Szymik

Na razie ukończony jest sam rynek, ale prace już zahaczyły o fragmenty ulic odchodzących od placu. Lista pomysłów na rozbudowę jest dłuższa. Wśród miejsc, które chciałby przenieść do świata gry, wymienia budynek poczty oraz bazylikę św. Antoniego. Na ten moment jednak musi złapać oddech po intensywnych dwóch miesiącach.

Chciałem jeszcze dociągnąć ulicę do poczty, bo pocztę też chciałem zrobić. To bardzo ładny budynek. Albo bazylikę. Ale na ten moment muszę od tego odpocząć. Dwa miesiące mi to zjadło z życia

Michał Szymik

Nie zamyka jednak tematu definitywnie – podkreśla, że sama gra działa na niego relaksująco i pozwala się wyłączyć, więc do projektu może wrócić.

Nie publiczny serwer, ale miejsce, które można odwiedzić

Wirtualny rynek jest lokacją w pełnym tego słowa znaczeniu: można po nim chodzić i oglądać go z różnych perspektyw. Nie jest jednak wystawiony na pokaz w formule publicznego serwera dla wszystkich graczy. Michał Szymik może zaprosić do swojego świata konkretną osobę, by ta zobaczyła, jak wygląda Rybnika wersja w Pokémon Pokopia.

Początkowo budował wyłącznie dla siebie. Dopiero gdy projekt urósł do rozmiaru, którego nie dało się już zignorować, uznał, że warto pokazać go innym. Pierwszą widzką była jego dziewczyna, która również gra w Pokopię, a kolejnym krokiem było podzielenie się efektami szerzej.

W pewnym momencie stwierdziłem: kurczę, skoro poświęcam na to tak dużo czasu i pracy, niech to ktoś zobaczy oprócz mnie. Moim zdaniem naprawdę fajnie wyszło

Michał Szymik

„Każdy z Rybnika od razu skojarzy”. Rozpoznawalne miejsce w nietypowej formie

Autor nie ma wątpliwości, że dla rybniczan ten widok jest czytelny od pierwszych sekund. Układ przestrzeni i charakter zabudowy robią swoje – nawet jeśli to świat zbudowany z klocków.

Jak ktoś z Rybnika to zobaczy, to od razu będzie wiedział, co to jest. Nie trzeba tłumaczyć

Michał Szymik

Planował też stworzyć zestaw porównawczy: zdjęcia rynku zrobione w tych samych kadrach, w których pokazał go w grze. Pojawiła się jednak przeszkoda w terenie – przygotowania do Dni Rybnika sprawiły, że na placu stanęła scena, która zasłoniła ujęcia.

Poszedłem na rynek zrobić swoje zdjęcia, takie same kąty jak w grze, ale postawili tam scenę. Teraz się nie da zrobić takiego zdjęcia, bo przeszkadza

Michał Szymik

Kim jest autor? Serwisant z zamiłowaniem do budowania

Na co dzień Michał Szymik pracuje przy elektronice – naprawiał laptopy i sprzęt GSM, działał jako serwisant. Po pracy wraca do hobby, w którym liczy się cierpliwość i wyobraźnia: budowania w grach. Jak mówi, lubi zarówno „prawdziwe” klocki, jak i te wirtualne, a najwięcej satysfakcji daje mu odtwarzanie rzeczy istniejących.

Rybnicki rynek w Pokémon Pokopia to w efekcie coś więcej niż ciekawostka dla graczy. To przykład, jak lokalna przestrzeń może dostać drugie życie w cyfrowej formie – zbudowanej konsekwentnie, dokładnie i z wyraźną sympatią do miejsca.

12 czerwca 2026 – tego dnia (o 18:00, z aktualizacją o 18:13) historia wirtualnego rynku zaczęła żyć szerzej. A jeśli Michał Szymik wróci do rozbudowy, kolejne rybnickie punkty orientacyjne mogą doczekać się własnych odpowiedników w świecie Pokémonów.

Źródło: zobacz oryginał
Udostępnij:
AJ

Agnieszka Jurewicz

Relacjonuje kulturę i życie ludzi Rybnika, szukając historii z charakterem i głosem mieszkańców.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!