Sobota, 25 lipca 2026
Imieniny: Jakub, Krzysztof, Walentyna

Jerzy Chachuła: od obchodowego do prezesa – 44 lata w sercu rybnickiej energetyki

Reklamuj sie w tym artykule

Przypadek, który okazał się przeznaczeniem

Gdy w 1981 roku Jerzy Chachuła, świeżo po studiach na Politechnice Śląskiej, rozpoczął pracę w budowanej Elektrowni Opole, szybko zorientował się, że to nie jest miejsce dla kogoś, kto chce działać. – Nie mogłem marnować życia na patrzenie, aż coś się wydarzy – wspomina. Zgłosił się do kadr z prośbą o zmianę. Otrzymał dwie propozycje: Jaworzno albo Rybnik. Wybrał to drugie miasto, widząc w nim stolicę ROW-u i swego rodzaju metropolię. Pierwszy spacer po mieście wyprowadził go z błędu, ale postanowił zostać. Planował dwa lata – zostały cztery dekady.

Z wykształcenia inżynier mechanik-energetyk, absolwent Technikum Energetycznego w Poznaniu i Politechniki Śląskiej, specjalizował się w systemach i urządzeniach energetycznych, technologii spalania oraz eksploatacji bloków. Karierę w Elektrowni Rybnik zaczynał od samego dołu – od stanowiska obchodowego. – Dawna energetyka wymagała, by szef przeszedł całą drabinkę. Dopiero wtedy miał prawo decydować – podkreślał.

Długa droga na szczyt i restrukturyzacja z ludzką twarzą

Awansował systematycznie, aż w 2000 roku rada nadzorcza niespodziewanie powołała go na Prezesa Zarządu. – Uchwałę ogłoszono w sobotę, jak grom z jasnego nieba. Nie zdążyłem się nawet przestraszyć – mówi. Rok później koncern EDF przejął Elektrownię Rybnik, a Chachuła pozostał na jej czele jako prezes i dyrektor naczelny. To był czas, gdy – jak twierdzi – technika, ekonomia i zdrowy rozsądek wciąż tworzyły wspólny język. Pod jego kierownictwem zakład trzykrotnie uznawano za najefektywniejszy w Polsce, a także trzykrotnie przyznano mu tytuł Wielkiej Perły Polskiej Gospodarki.

Najtrudniejszym wyzwaniem okazała się restrukturyzacja zatrudnienia. Chachuła wiedział, że zmiany są konieczne, ale chciał przeprowadzić je uczciwie. – Mówiliśmy ludziom: nie będziemy likwidować pracy, tylko ją zmieniać. I to się udało – wspomina. W wyniku tego procesu powstały firmy, które działają do dziś: Ecol, Utex, Energoinwest czy Erbud. Zamiast protestów udało się osiągnąć współpracę, bo – jak podkreśla – dialog z załogą był dla niego równie ważny jak parametry techniczno-ekonomiczne bloków.

Energetyka to nie tylko technika, ale i ludzie

Jerzy Chachuła traktował energetykę jako sprawę ludzką. Mówił załodze: – Jak jest problem w robocie, starajcie się dogadać sami. A jak się nie da, przyjdźcie do mnie. Elektrownia stała się wówczas centrum życia społecznego. Działająca przy niej Fundacja Elektrowni Rybnik obejmowała opieką setki dzieci, finansowała zajęcia artystyczne, sport i edukację. – Zamiast siedzieć w krzakach, niech grają w Klubie Energetyka. To też energia, tylko innego rodzaju – dodawał z uśmiechem.

Po zakończeniu prezesury w 2013 roku objął stanowisko dyrektora ds. badań i rozwoju w EDF Polska. Zbudował tam zespół młodych inżynierów, z którym opracowywał technologie odzysku surowców i oczyszczania ścieków. – Polscy inżynierowie potrafią robić rzeczy, które budzą szacunek w świecie – mówił z dumą. Kilka lat później wrócił jeszcze do Rybnika, by poprowadzić proces sprzedaży elektrowni przez EDF, świadom że kończy się pewna epoka, w której energetyka zaczynała się od ludzi, nie od systemów.

Dlaczego ta historia ma znaczenie dla Rybnika

Postać Jerzego Chachuły to nie tylko opowieść o sukcesie zawodowym. To dowód na to, że lokalna społeczność może być silna, gdy w kluczowych firmach pracują ludzie z pasją i odpowiedzialnością. Przez lata Elektrownia Rybnik była nie tylko zakładem pracy, ale też motorem inicjatyw społecznych, które wspierały setki rodzin. Chachuła udowodnił, że restrukturyzacja nie musi oznaczać konfliktów, a dialog z pracownikami przynosi trwałe efekty. Jego decyzje wpłynęły na kształt rynku pracy w regionie i na wizerunek Rybnika jako miasta energetyki.

Dziś, choć już nie pracuje w elektrowni, uważnie śledzi zmiany w branży. – Węgiel nie przestał być dobrym paliwem, tylko politycznie nieakceptowalnym – uważa. Jego zdaniem w kraju zabrakło poparcia dla stopniowego odłączania bloków, co doprowadziło do chaotycznych decyzji. Podkreśla, że zielona energia jest potrzebna, ale bez magazynów nie zastąpi źródeł konwencjonalnych, a atom w Polsce jest nieodzowny. To spojrzenie człowieka, który przez lata łączył technologię z ludzkim wymiarem pracy.

Refleksje i przesłanie dla przyszłych pokoleń

Z perspektywy czasu Jerzy Chachuła przyznaje, że sukces zawodowy miał swoją cenę. – Najbardziej żałuję czasu, którego nie dałem rodzinie – mówi spokojnie. Zdrowie także wystawiło rachunek, ale pracy nie żałuje. Energetyka była jego pasją, a Rybnik miejscem, w którym znalazł sens i odpowiedzialność. – Jest we mnie duma człowieka, który coś stworzył i zostawił po sobie trwały ślad.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację - napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
AJ

Agnieszka Jurewicz

Relacjonuje kulturę i życie ludzi Rybnika, szukając historii z charakterem i głosem mieszkańców.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!