Rybnik w grze Pokémon Pokopia. Mieszkaniec odtworzył rynek w skali 1:1
Rynek w Rybniku można teraz zobaczyć w grze Pokémon Pokopia. Michał Szymik, mieszkaniec naszego miasta, spędził nad tym projektem około 100-120 godzin i poświęcił mu 2 miesiące pracy. Efekt? Wirtualna wersja placu, kamienic i dachów, którą rozpozna każdy rybniczanin.
Od miniaturki do skali 1:1
Początkowo Michał Szymik planował stworzyć jedynie miniaturkę rynku. Jak sam przyznał, szybko zmienił zdanie i postanowił odtworzyć go w normalnej, czyli w grze rzeczywistej skali. Budowa wymagała ogromnej cierpliwości – każdy klocek był układany osobno, a całość powstawała na podstawie zdjęć z Google, w tym tych z dronów, które pomogły w odtworzeniu dachów.
Michał Szymik, z zawodu serwisant elektroniki, na co dzień naprawia laptopy i telefony GSM. W wolnym czasie buduje – zarówno z prawdziwych klocków, jak i w grach. Jak podkreśla, najlepiej sprawia mu odtwarzanie istniejących miejsc. W przypadku rynku w Rybniku skala była wyliczana na oko, a punktem odniesienia były drzwi – porównywał ich rozmiar w grze z rzeczywistością.
Więcej cierpliwości niż w Minecraft
Budowanie w Pokémon Pokopia różni się od popularnego Minecrafta. Michał Szymik tłumaczy, że wymaga ono znacznie więcej cierpliwości, ponieważ materiały trzeba najpierw wydobyć, a potem pokolorować. Przykładowo płyta rynku powstała z cegieł, które trzeba było odpowiednio przygotować. Praca momentami przerastała, ale efekt końcowy ocenia jako dobry.
Co ciekawe, podczas budowy udało mu się dostrzec detale, których wcześniej nie zauważał. Jak mówi, rynek w Rybniku jest jednym z ładniejszych w Polsce, a samo odwzorowanie ujawniło wiele ciekawych elementów architektonicznych. Mimo to przyznaje, że gdyby miał powtórzyć projekt, zrobiłby to lepiej.
Co dalej z wirtualnym Rybnikiem?
Na razie gotowy jest tylko rynek. Michał Szymik ma jednak plany na przyszłość – chciałby dociągnąć ulicę do poczty i zbudować bazylikę św. Antoniego. Na razie jednak musi odpocząć od projektu, choć nie wyklucza, że do niego wróci. Wirtualny rynek nie jest publicznie dostępny – można go zwiedzać wyłącznie na zaproszenie.
Michał Szymik budował dla siebie, a efekt pokazał najpierw swojej dziewczynie. Jak podkreśla, gra go relaksuje i wyłącza od codzienności. Mieszkaniec Rybnika, który wejdzie do gry, od razu rozpozna to miejsce – to dowód na to, jak wiernie udało się odwzorować nasz rynek.
Niestety, nie udało się wykonać zdjęć porównawczych wirtualnego i prawdziwego rynku, ponieważ na placu trwała akurat scena przygotowana na Dni Rybnika. Mimo to projekt robi wrażenie i pokazuje, jak nowe technologie mogą łączyć się z lokalną historią.
Dla mieszkańców Rybnika to nie tylko ciekawostka, ale też powód do dumy – ktoś poświęcił setki godzin, aby uwiecznić nasze miasto w wirtualnym świecie. To także dowód na to, że pasja i zaangażowanie mogą przynieść niezwykłe efekty.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!