Żubr przy Rudzie wciąż zagadką. Leśnicy przeliczyli stada w Raciborzu i Jankowicach
Jedno zdjęcie i krótka obserwacja z kajaka wystarczyły, by nad Rudą zrobiło się głośno. Uczestnicy spływu kajakowego mieli natknąć się na potężne zwierzę stojące przy brzegu rzeki, które przez chwilę przyglądało się grupie, a potem zniknęło w kierunku lasu. Od tamtej pory mieszkańcy i internauci próbują odpowiedzieć na proste pytanie: skąd w tej części regionu mógł się wziąć żubr?
Sprawa wróciła na pierwszy plan 17 czerwca 2026, kiedy ponownie sprawdzono trop u instytucji, które w okolicy opiekują się stadami żubrów. Ustalenia nie przybliżają jednak do rozwiązania – przeciwnie, jeszcze mocniej podkreślają nietypowość całej historii.
Spływ Aktywni Team i zaskoczenie przy brzegu
Do zdarzenia miało dojść podczas spływu organizowanego przez Aktywni Team dla uczniów Społecznej Szkoły z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Jerzego Kukuczki w Rybniku. Według relacji zwierzę stało przy Rudzie, obserwowało kajakarzy, a po chwili oddaliło się w stronę lasu. Fotografie szybko rozeszły się w sieci i wywołały lawinę pytań – od najprostszych („czy to na pewno żubr?”), po bardziej dociekliwe („czy zwierzę mogło uciec z zagrody?”).
W regionie funkcjonują miejsca, gdzie żubry są utrzymywane i monitorowane, dlatego naturalnym krokiem było sprawdzenie, czy któryś osobnik nie wydostał się poza ogrodzenie. Wątpliwości rozbudzał też sam wygląd zdjęć – część osób zaczęła zastanawiać się, czy fotografia nie została przerobiona lub wygenerowana.
Nadleśnictwo Rybnik: stan w zagrodzie bez zmian
O sytuację zapytano Paulinę Sobczuk, rzeczniczkę Nadleśnictwa Rybnik. Z jej informacji wynika, że w przypadku zagrody żubrów w Raciborzu nie ma mowy o brakach w stadzie.
Zagroda Nadleśnictwa Rybnik jest w komplecie.
Paulina Sobczuk, Nadleśnictwo Rybnik
Padło także pytanie, czy żubr – jako zwierzę silne i ciężkie – mógłby w ogóle pokonać ogrodzenie. Rzeczniczka przyznała, że w teorii to możliwe, ale w praktyce w Raciborzu przeszkodą jest sama konstrukcja zabezpieczeń: ogrodzenie jest podwójne, a to wewnętrzne – wysokie.
Generalnie tak, ale raczej nie to ogrodzenie, które jest u nas, bo u nas jest podwójne, a drugie jest dosyć wysokie, więc tego raczej by nie dał rady przeskoczyć. Gdyby była pojedyncza, zwykła siatka, taka jak ktoś ma ogrodzoną posesję, to ewentualnie, ale u nas nie ma takiego miejsca.
Paulina Sobczuk, Nadleśnictwo Rybnik
W rozmowie pojawił się też wątek autentyczności fotografii. Paulina Sobczuk zaznaczyła, że sama ma narastające wątpliwości, ale jednocześnie podkreśliła, iż nie dysponuje narzędziami do technicznej weryfikacji.
Ja też powoli zaczęłam mieć takie podejrzenia, ale nie mam narzędzi, żeby to zweryfikować.
Paulina Sobczuk, Nadleśnictwo Rybnik
Niezależnie od dyskusji o zdjęciu, z punktu widzenia Nadleśnictwa Rybnik kluczowa pozostaje jedna informacja: żaden żubr z ich zagrody nie zaginął.
Nadleśnictwo Kobiór przeliczyło stado: „to nie nasze”
Drugi oczywisty trop prowadził do Nadleśnictwa Kobiór. Tam również wprost wykluczono, aby zwierzę znad Rudy pochodziło z ich hodowli. Jak przekazał Marek Białoń, pełniący obowiązki zastępcy nadleśniczego, pracownicy ponownie sprawdzili stan stada.
Dzisiaj jeszcze raz je policzyliśmy: to nie żubry z Nadleśnictwa Kobiór.
Marek Białoń, p.o. zastępcy nadleśniczego Nadleśnictwa Kobiór
Żubry podlegające Nadleśnictwu Kobiór przebywają w zagrodzie w Jankowicach, a ich liczba jest stała.
Tam są nasze żubry, jest ich trzydzieści jeden.
Marek Białoń, p.o. zastępcy nadleśniczego Nadleśnictwa Kobiór
W rozmowie doprecyzowano też, że na mapie jest jeszcze zagroda w Pszczynie, ale to obiekt miejski, nie podlegający Nadleśnictwu Kobiór. Jednocześnie – według informacji, jakie posiada rozmówca – również stamtąd nie odnotowano ucieczki.
Jest jeszcze zagroda w Pszczynie, to jest zagroda żubrów miejska. To nie podchodzi pod naszą jurysdykcję, ale z tego co wiem, to również stamtąd nic nic uciekło.
Marek Białoń, p.o. zastępcy nadleśniczego Nadleśnictwa Kobiór
Dlaczego ta historia nie składa się w całość?
Skoro dwa nadleśnictwa wykluczają ucieczkę, pozostają inne scenariusze. Marek Białoń nie ukrywał, że w okolicy nie ma wielu miejsc, z których żubr mógłby się pojawić, dlatego rozważał m.in. możliwość ingerencji w zdjęcie.
Innych miejsc z żubrami nie ma w pobliżu. Albo to jest jakiś fotomontaż, albo nie wiem co.
Marek Białoń, p.o. zastępcy nadleśniczego Nadleśnictwa Kobiór
W rozmowie pojawiła się także hipoteza, że na fotografii mógłby znajdować się nie żubr, a bizon – gatunek amerykański, jednak bardzo podobny i blisko spokrewniony. Taki trop prowadziłby raczej do prywatnej hodowli, o której służby leśne mogłyby nie mieć wiedzy.
To nie jest żubr, to amerykański gatunek, ale bardzo pokrewny i bardzo podobny. Ktoś musiałby mieć jednak hodowlę, o której nam nie wiadomo w okolicy.
Marek Białoń, p.o. zastępcy nadleśniczego Nadleśnictwa Kobiór
Leśnicy zwracają uwagę, że wędrówka zwierzęcia z rejonu Kobióra nad Rudę musiałaby oznaczać pokonanie wyjątkowo trudnej trasy. Po drodze znajdują się nie tylko tereny zabudowane, ale i sieć dróg o dużym natężeniu ruchu.
- DK1
- DK81
- A1
Do tego dochodzą drogi wojewódzkie oraz miasta, co – zdaniem Marka Białonia – czyni wariant „długiego spaceru” skrajnie mało prawdopodobnym. Wątek wzmacnia jeszcze jedno: po pierwszym zgłoszeniu nie pojawiły się kolejne wiarygodne obserwacje podobnego zwierzęcia w okolicy.
To jest strasznie daleko. Musiałby przejść tyle dróg krajowych, a nawet autostrad, że to jest nieprawdopodobne.
Marek Białoń, p.o. zastępcy nadleśniczego Nadleśnictwa Kobiór
Jeszcze nikt później tego nie widział. Przecież ktoś musiałby dać znać, że widział zwierzę. To jest aglomeracja, a nie jakaś puszcza bieszczadzka. To się wydaje ekstremalnie niemożliwe. Sam jestem ciekaw, co z tego wyjdzie, bo to dziwna sprawa.
Marek Białoń, p.o. zastępcy nadleśniczego Nadleśnictwa Kobiór
Co wiadomo na dziś – i co nadal pozostaje pytaniem
Na ten moment pewne są przede wszystkim deklaracje instytucji: Nadleśnictwo Rybnik informuje, że stado w Raciborzu nie ma braków, a Nadleśnictwo Kobiór po ponownym liczeniu wyklucza, by chodziło o zwierzę z Jankowic, gdzie przebywa trzydzieści jeden żubrów. Brak jest też potwierdzonych doniesień o kolejnych spotkaniach ze zwierzęciem nad Rudą.
Zagadkę podtrzymują więc trzy kluczowe kwestie: czy kajakarze faktycznie zobaczyli żubra, czy zwierzę mogło pochodzić z prywatnej hodowli, a także czy fotografia – mimo zapewnień organizatorów spływu – nie wymaga dodatkowej weryfikacji. Dopóki nie pojawią się następne obserwacje lub potwierdzenie pochodzenia zwierzęcia, żubr znad Rudy pozostanie jedną z najbardziej intrygujących historii tego sezonu w terenie.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!